Kiedy z moim mężem podjęliśmy decyzje o zamieszkaniu właśnie w Orzeszu – nie wiedziałam o tym miejscu właściwie nic, no może, poza tym, że jest tu zielono, możemy mieszkać pod lasem i pojęcie „daleko” nabierze dla mnie nowego znaczenia.

Mój mąż natomiast wychował się i dorastał w Orzeszu i średnio umiał odnaleźć się w miejskiej dżungli, w której z kolei ja wyrosłam. Brakowało mu przestrzeni… – stąd też po paru latach mieszkania w ścisłym centrum Katowic, pojawiła się decyzja o przeprowadzce.

Z biegiem czasu powili poznaję lokalną społeczność. Zdawałam sobie sprawę, że tak małe miasto nie jest w stanie zaoferować wszystkim pracy na miejscu, jednak nie wiedziałam, że tak wielu z mieszkańców Orzesza swoją pracę zawodową związało z niedaleko położoną kopalnią KWK Bolesław Śmiały. Mogę sobie zatem tylko wyobrazić przed jak ciężką decyzją stanął burmistrz Orzesza mając do wyboru: wyrażenie zgody na wydobycie przez kopalnię bezpośrednio pod domami mieszkańców, albo perspektywę bezrobocia, która zawisłaby nad wieloma wieloma z nich.

W związku z tym, należy zdać sobie sprawę, że powstanie szkód górniczych w tych domach jest nieuniknione i być na to jak najlepiej przygotowanym. Mówiąc: „być na to przygotowanym” mam na myśli, w pierwszej kolejności pogodzenie się, że jeżeli nasz dom znajduje się w strefie eksploatacji to na na przestrzeni najbliższych paru lat mogą się te szkody w nim ujawnić, co samo przez się jest niemiłą perspektywą, ale również przygotować się pod względem świadomości swoich praw i obowiązków w starciu z kopalnią. I jakkolwiek nie jestem w stanie przygotować nikogo na to pierwsze o tyle, jeżeli chodzi o druga kwestię, już tak i właśnie temu mu służyć niniejszy blog – zwiększeniu świadomości praw osób poszkodowanych szkodami górniczymi.